piątek, 20 marca 2015

Co z tą kolką?

Kolka to zmora wielu rodziców. My również mieliśmy z nią do czynienia, ale na szczęście ten etap mamy już za sobą. Do dzisiaj pamiętam jak maluszek straszenie płakał, a my byliśmy bezsilni, mogliśmy jedynie nosić, przytulać i zastanawiać się jak pomóc w dzień żeby następny wieczór był już lepszy. I tak codziennie robiliśmy rowerki, mały bardzo to lubił, tak samo jak leżenie na brzuszku, dzięki tym ćwiczeniom i pozycji mały dużo łatwiej puszczał gazy co przynosiło mu ulgę. Oprócz tego dawaliśmy młodemu różne kropelki, ale u nas pomogły te niemieckie Lefax w połączeniu z Esputiconem, a i jeszcze jedno, zmieniliśmy mleko, z Bebiko przeszliśmy na Bebilon Pepti DHA - to była bardzo dobra decyzja.
Najgorsze jest sprawdzanie co w końcu pomoże maluchowi, jak zawsze trzeba być cierpliwym, a to jest naprawdę trudne w takiej sytuacji.
U nas kolki skończyły się dość szybko, bo pod koniec trzeciego miesiąca mieliśmy to już za sobą. Skończyły się kolki, skończył się płacz, normalnie nie to dziecko, a my po pewnym czasie przestaliśmy bać się wieczorów.          

1 komentarz:

  1. Taka zmiana zachowania dziecka na spokojniejsze to prawdziwa ulga. Rodzice w końcu mogą zasnąć spokojnie i ta pora w której dzieciątko do tej pory płakało już nie przyprawia o dreszcze. Kolka to sprawa trudna. Dobrze, że udało się Wam szybko ten temat załatwić :)

    Pozdrawiam, www.MartynaG.pl

    OdpowiedzUsuń